Kinga

Kinga

Dzień Babci, Dzień Dziadka

– Rumek, Ruuumek! Obrzundek nie zrobiony a ty siedzis? Chłopie, rusz no się! Melodia tych słów, wypowiadanych z pretensją, na wysokim C, przez moją babkę do jej męża została ze mną do dzisiaj, mimo, że od śmierci Romka minęło ponad…

Z notatnika

– Wygodnie ci? – zapytał cicho. Leżała odwrócona do niego plecami, opierając głowę na jego ramieniu. Wsunął wolną rękę pod jej koszulkę i obejmując w talii ciaśniej przytulił do siebie. Jej włosy łaskotały go w twarz. Pachniały ogórkowym szamponem. Lekko…

Siedzi k*rwa pod przydrożnym krzyżem. Wątpliwa to osłona przed prażącym słońcem. Ciemne, tłuste włosy, oblepiają mokrą od potu pucołowatą twarz. Workowaty tshirt, kiedyś pewnie czarny, opina jej ramiona i przygarbione, zaokrąglone plecy. Zastygły w agonii żelazny Jezus łypie na nią…

Lato ma tutaj zawsze zapach wakacji ’94

Lato ma tutaj zawsze zapach wakacji ’94. #pamięćolfaktoryczna 😉 Nuta głowy to woń wyprażonych lipcowym słońcem żytnich łanów, dojrzewających w foliowym tunelu pomidorów, których sok zalewał dłonie i brodę przy każdym kęsie; przesyconego końskim potem chomąta, zakładanego na mocny grzbiet…

43

Hmm 4️⃣3️⃣ Całkiem spoko. 😈: Ekhm, literówka. Całkiem spoRo? Nie, kur.a, żadna literówka, nie popełniłam błędu! To znaczy błędów popełniam mnóstwo nieustannie ale to raczej te z kategorii życiowych niż językowych. Mówię jak jest. ◽Przed ćwierćwieczem nabyłam pełną zdolność do…

Jak grzybiarz

Czasami myślę, że nieświadomie wysyłam jakieś niewerbalne sygnały. Feromony? Gesty? Spojrzenie krótkowidza potrzebującego chwili na skupienie wzroku na obiekcie? To coś, co powoduje, że mówią do mnie. Opowiadają. Wkładają mi w ręce swoje historie. Tylko po co? Może kiedyś to…

Kot domowy – gatunek inwazyjny

Prawie go nie poznałam. Zestarzał się. Zmalała mu głowa jakoś. Oni tam w tej rodzinie wszyscy tak mają – kurczą im się z wiekiem głowy. Nie przeszkadza mu to jednak nadal zdobywać. Albo polować, jak kto woli. Myśliwy się znalazł,…

Halina

Zakumplowałam się z Haliną w knajpie. Przy herbacie . . . nie siedziałyśmy. Prawie rówieśniczki. Różniła nas skrajnie sytuacja osobista: ona – matka dzieciom, żona mężowi, z rachunkami do opłacenia, obiadami do ugotowania; ja – przeżywająca kolejne randki, wystawiająca na…

Razem z Nią chodzę po krawężnikach, jakby to były liny zawieszone wysoko, pomiędzy drapaczami chmur. Razem z Nią nie nadeptuję na linie łączeń płytek chodnikowych, jakby ich krawędzie miały przeciąć mi stopy. Razem z Nią przeskakuję nad falami, jakby niesione…