Obecność

Jest wcześnie rano. Skupiam się na prostej, wyuczonej lata temu czynności. W ciszy panującej wokół słyszę tylko jednostajny szum oczyszczacza powietrza i kolejne skoki sekundowej wskazówki zegara.

Wstał M. Nie podnoszę głowy znad stołu. Uśmiecham się tylko i wiem, że przechodząc łapie ten uśmiech. Nic nie mówi. Wie, że ten czas jest mój. A ja mimowolnie zaczynam rejestrować.

Chodzi. Robi różne rzeczy: kawę, siku. Sprawdza coś na sterowniku ogrzewania.

Przymykam oczy i śmieję się do własnych myśli – chce być taki cichutki, tak bardzo nie chce przeszkadzać i z pewnością nie zdaje sobie sprawy, jak mocno zaznacza swoją obecność w mojej czasoprzestrzeni. Czym? Szurnięciem kapcia. Głośnym przełknięciem pierwszego łyka kawy. Metalicznym stuknięciem łyżeczki o dno cukiernicy. Westchnięciem, chrząknięciem. Odgłosem kubka stawianego na stole. Strzeleniem stawu przy lekkim ruchu. Zapachem rozgrzanego jeszcze po nocy ciała i porannym, domagającym się szczoteczki oddechem. Ciepłem, które czuję mimo dzielącej nasze uda odległości.

Mikrosprawy. Minirzeczy. Drobiazgi.

Jest taka technika malarska – pointylizm. Obraz maluje się niewielkimi kropkami. Niewiele znaczące pojedyncze punkty ustawione obok siebie tworzą całość. Tycie obiekty osadzone na płótnie lub kartce. Z pewnej odległości tworzą dzieło.

Takie drobne czyny a taka ładna całość – miła obecność.

Zauważaj.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *