Pętla

Awantura wisiała w powietrzu już od kilku dni. Ten stan nerwowości, którą czujesz pod skórą. Jak setki małych pasożytów, wiercących w tkance korytarze. Gotów byłbyś drapać ciało pazurami aż do mięśni i ścięgien. Gdyby tylko ktoś zagwarantował ulgę, pozwoliłbyś mu przypiekać rozgrzanym żelastwem te wszystkie fragmenty zakończeń nerwowych, które zdawały się nieść w sobie pamięć dotyku. Jej dotyku.










