Dzień dobry styczniowy piątku

Droga prowadzi mnie czarno-białymi koleinami. Układam myśli ciężkie jeszcze od sennych mar. Mozolnie odsiewam rzeczywistość od wytworów nocnej pracy ośrodkowego układu nerwowego. Jak Kopciuszek: ziarenko, po ziarenku, mak na lewo, piasek na prawo.












