Wesołych Świąt v. 2025

"...A potem patrzyłam na niego długie sekundy. Nie mogłam zrozumieć sensu. Jakby połączenia neuronalne w moim mózgu nagle zerwały kontakty pomiędzy ośrodkiem Broki a Wernickiego. Składałam literki w słowa, słowa w zdanie ale pod czaszką brzmiało to jak po węgiersku "A hét melyik napja van ma?"..."

Ktoś to, do cholery, musi czytać!

Dawniej myślałam, że człowiek przychodzi na świat jako biała karta. Wyobrażałam sobie przy tym świeżo wyjętą z ryzy, wysokogatunkową kartkę A4, gładką, czystą, o niebieskawym odcieniu bieli.

Znalazłem na chodniku piórko.

Znalazłem na chodniku piórko. Ptasie chyba. Białe, z perłowym połyskiem. Spojrzałem w górę ale jego właściciel musiał już dawno zniknąć pomiędzy wysokimi wieżami biurowców.

Sto lat, sto lat

Jeden wiek, sto lat – pojęcie używane przez historyków, nieco abstrakcyjne, bardzo pojemne, mieszczące w sobie tak wiele wydarzeń. Korzeniów, 16 lipca…

Na mieliźnie

... utknęła w tym miejscu, na mieliźnie i nie mogła ani z powrotem wpłynąć do portu ani wypłynąć na szerokie wody rajskiego oceanu

Szczęśliwego Nowego

Sylwestrowe przedpołudnie. Psy pobudzone hałasem dobiegającym z podwórka czy drogi zaczęły szczekać. To pewnie ojciec zajechał na kawę. Odruchowo nadstawiłam ucha czekając…

Niedziela

Mech się do gontu przytulił. Wilgoć z powietrza osiadła na pociemniałych deszczułkach elewacji. Szeroko otwarte drzwi, jak bezzębna paszcza pierwotnego stworzenia, wpuszczają…